O kobietach i patrzeniu sobie w oczy – spotkanie z Danutą Wałęsą

„W dobie komputerów i telefonów komórkowych, bezpośredni kontakt z drugim człowiekiem jest szczególnie ważny. Nie możemy go unikać i wyręczać się technologią” – tymi słowami rozpoczęła spotkanie ze swoimi czytelnikami Danuta Wałęsa. W sobotę 30 lipca, tuż po próbie generalnej Światowego Hymnu Książki UNESCO, w ramach programu Literackiego Woodstocku mieliśmy okazję na żywo porozmawiać z żoną byłego prezydenta Lecha Wałęsy i autorką wydanych pięć lat temu wspomnień „Marzenia i tajemnice”. Spotkanie prowadził Piotr Adamowicz.

Od momentu wydania książki, która niemal natychmiast stała się bestsellerem, minęło już pięć lat. Czy coś się zmieniło w życiu Danuty Wałęsy? Zdecydowanie tak. Jak sama powiedziała: „Stałam się bardziej samodzielna, nauczyłam się walczyć o swoje. Zachęcam wszystkie kobiety, aby również zawalczyły o swoje wyzwolenie. Wyzwolenie w życiu i małżeństwie, w dobrym tego słowa znaczeniu”. Ze swoim mężem jest już od 47 lat. Nie ukrywa, że Lechowi Wałęsie trudno jest zaakceptować zmianę patriarchalnego układu, ale wynika to przede wszystkim z czasów, w jakich się urodzili i zostali wychowani. Dziś jest już inaczej. Pierwsza Dama podkreśliła jednocześnie, że jest bardzo szczęśliwa i o swoim mężu mówiła wyłącznie w ciepłych słowach. Jako receptę na udany i długi związek wskazała konieczność zachowania równowagi pomiędzy kobietą a mężczyzną.

O tym balansie, nie tylko w małżeństwie, ale również w życiu społecznym i politycznym, pierwsza dama mówiła wielokrotnie: „Kobiety powinny być traktowane na równi z mężczyznami. To powinno być normalne. To nie jest feminizm.” Gorąco zachęcała uczestniczki spotkania do aktywnego działania na rzecz walki o prawa kobiet i ich obecność w kształtowaniu życia społecznego. Uważa, że zwłaszcza w rękach młodszych od niej jest siła, aby coś zmienić. Rolą starszego pokolenia, w tym również jej samej, jest wsparcie autorytetem i doświadczeniem, „aby ludzie byli szczęśliwi i patrzyli sobie w oczy”.